Posty

Wyświetlam posty z etykietą dragon age

„Dragon Age: Inkwizycja — Intruz.”. Jaram się tym DLC jak Andrasta na stosie.

Obraz
„Intruz” to już ostatnie DLC do „Dragon Age: Inkwizycji”. Ciężko mi było pożegnać się z tą odsłoną serii, bo wbrew początkowym oczekiwaniom, bardzo mnie wciągnęła i mocno zaangażowałam się w tę historię. BioWare zamknęło dzieje Inkwizycji w dość rozbudowanym dodatku, w dużym stopniu nastawionym na fabułę. Źródło Linki do artykułów na temat pozostałych DLC, Szczęk Hakkona i Zstąpienia, znajdziecie kolejno tutaj i tutaj .

„Dragon Age: Inkwizycja — Zstąpienie”. Wracamy na Głębokie Ścieżki.

Obraz
„Dragon Age II” i „Dragon Age: Inkwizycja” w swoich podstawowych wersjach trochę zaniedbały rozwój świata, jeśli chodzi o państwo-miasto krasnoludów — Orzamar, oraz Głębokie Ścieżki. „Zstąpienie” to poświęcone tej rasie oraz jej   podziemnej rzeczywistości DLC dla „Dragon Age: Inkwizycji”. Powracamy zatem do znanej wszystkim graczom serii cuchnącej otchłani, gdzie już ostrzą na nas zęby Mroczne Pomioty i inne przebrzydłe kreatury. Jak za dawnych, dobrych czasów. Źródło Moją opinię na temat poprzedniego dodatku, Szczęk Hakkona , możecie przeczytać tutaj . Tutaj zaś znajduje się link do artykułu na temat podstawy Inkwizycji.

„Dragon Age: Inkwizycja — Szczęki Hakkona”. DLC, które chce cię zabić.

Obraz
Seria „Dragon Age” nigdy nie należała do gier o szczególnie wysokim poziomie trudności, co czyni ją świetnym startem dla kogoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z RPG. Nawet taki niedzielny gracz jak ja zawsze przechodził poszczególne części bez większego problemu. Dla mnie osobiście, podobnie jak w książce lub w filmie, zawsze liczyła się w nich przede wszystkim fabuła, uniwersum i bohaterowie. Właściwa rozgrywka, wymagająca obycia z mechaniką, za każdym razem schodziła na dalszy plan, co nie oznacza, że nie dawała satysfakcji. Źródło

„Dragon Age: Inkwizycja” — gra, którą bezwstydnie nazywam „epicką”

Obraz
Byłam już skłonna przypuszczać, że dobra passa „Dragon Age” skończy się na rewelacyjnej pierwszej części — „Początku”. Gra otwierająca kultową serię RPG zawiesiła poprzeczkę tak wysoko, że następczyni jedynie przywaliła w nią czołem zamiast przeskoczyć, chociaż wcale nie można nazwać jej złą. Mimo to długo czekałam na okazję, aby zagrać w trzecią i najnowszą grę z cyklu — „Inkwizycję”. Pamiętając jednak rozczarowanie „dwójką”, nie miałam wobec niej żadnych oczekiwań. Z pewnością „trójka” okazała się dla mnie ogromnym zaskoczeniem, ale czy może się równać z „Początkiem”?