Posty

Seriale #4: „Ania, nie Anna”, sezon 2.

Obraz
Pierwszy sezon serialu „Ania, nie Anna” po prostu mnie zauroczył. To bardzo świeże, chociaż ryzykowne podejście do wielokrotnie ekranizowanego i przetwarzanego klasyka, jakim jest seria książek o Ani Shirley. Druga odsłona okazała się jeszcze odważniejsza; ale czy na pewno wyszło jej to na dobre?


Mój tekst na temat poprzedniego sezonu serialu znajdziecie tutaj. Jeśli chodzi o kolejny, o którym dziś będę pisać, to niestety pozostawia z o wiele mniejszą ilością dobrych wrażeń.

Żadnych postępów. „Temeraire: Wojna prochowa”.

Obraz
Książki z serii „Temeraire” zaliczały się dla mnie do tej pory w pewnym sensie do guilty pleasure. Chociaż byłam świadoma wielu niedociągnięć, które się w nich pojawiły, nieszczególnie mi one przeszkadzały, a o wiele więcej rzeczy bardzo przypadło mi do gustu. Teraz jednak zastanawiam się, jak długo jeszcze będę mogła cieszyć się czymś, co praktycznie wcale nie idzie do przodu.


Właściwie, jeśli pisarz tworzy powieści na pewnym poziomie, brak postępów w opanowaniu warsztatu nie przeszkadza wcale aż tak bardzo. Gorzej, jeśli zaczyna pisać słabiej, niż do tej pory. W przypadku Naomi Novik, która debiutowała cyklem o Temerairze, od początku pełnym dość widocznych błędów, spadek formy po prostu musiał doprowadzić do kompletnej klapy.

„Dragon Age: Inkwizycja — Intruz.”. Jaram się tym DLC jak Andrasta na stosie.

Obraz
„Intruz” to już ostatnie DLC do „Dragon Age: Inkwizycji”. Ciężko mi było pożegnać się z tą odsłoną serii, bo wbrew początkowym oczekiwaniom, bardzo mnie wciągnęła i mocno zaangażowałam się w tę historię. BioWare zamknęło dzieje Inkwizycji w dość rozbudowanym dodatku, w dużym stopniu nastawionym na fabułę.


Linki do artykułów na temat pozostałych DLC, Szczęk Hakkona i Zstąpienia, znajdziecie kolejno tutaj i tutaj.

„Dragon Age: Inkwizycja — Zstąpienie”. Wracamy na Głębokie Ścieżki.

Obraz
„Dragon Age II” i „Dragon Age: Inkwizycja” w swoich podstawowych wersjach trochę zaniedbały rozwój świata, jeśli chodzi o państwo-miasto krasnoludów — Orzamar, oraz Głębokie Ścieżki. „Zstąpienie” to poświęcone tej rasie oraz jej podziemnej rzeczywistości DLC dla „Dragon Age: Inkwizycji”. Powracamy zatem do znanej wszystkim graczom serii cuchnącej otchłani, gdzie już ostrzą na nas zęby Mroczne Pomioty i inne przebrzydłe kreatury. Jak za dawnych, dobrych czasów.


Moją opinię na temat poprzedniego dodatku, Szczęk Hakkona, możecie przeczytać tutaj. Tutaj zaś znajduje się link do artykułu na temat podstawy Inkwizycji.

„Bramy Światłości” — tom 2. Kossakowska nie w formie.

Obraz
„Zastępy anielskie” to jeden z moich ulubionych cyklów fantasy. Maja Lidia Kossakowska wypełniła go całą masą świetnych postaci, genialną fabułą, humorem i akcją. Stworzyła jedyny w swoim rodzaju świat, a powieści zawsze kończyła jakąś puentą. Losy Daimona Freya są z resztą już szerzej znane pośród czytelników polskiej fantastyki.


Kossakowska po kilku latach przerwy wróciła do swojego anielskiego uniwersum z Bramami Światłości. Moją opinię o tomie pierwszym, który ukazał się w styczniu ubiegłego roku, możecie przeczytać tutaj. Dziś zaś chciałabym podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami na temat drugiego.

„Dragon Age: Inkwizycja — Szczęki Hakkona”. DLC, które chce cię zabić.

Obraz
Seria „Dragon Age” nigdy nie należała do gier o szczególnie wysokim poziomie trudności, co czyni ją świetnym startem dla kogoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z RPG. Nawet taki niedzielny gracz jak ja zawsze przechodził poszczególne części bez większego problemu. Dla mnie osobiście, podobnie jak w książce lub w filmie, zawsze liczyła się w nich przede wszystkim fabuła, uniwersum i bohaterowie. Właściwa rozgrywka, wymagająca obycia z mechaniką, za każdym razem schodziła na dalszy plan, co nie oznacza, że nie dawała satysfakcji.

„Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości”. Człowiek wobec nieznanego.

Obraz
Katastrofa elektrowni jądrowej w Czarnobylu została przebadana już setki razy i chyba pod każdym możliwym kątem. Szczegółowo przeanalizowano, co do niej doprowadziło, kto zawinił, co działo się tuż po wybuchu, jak niwelowano jego skutki, jak bardzo niebezpieczne było uwolnione promieniowanie i w jakim stopniu fizycznie wpłynęło na świat dookoła.