Młody Polak w świecie opowieści o królu Arturze. „Koniec pieśni”
Utwory fantastyczne można podzielić na dwie kategorie. Na te, które zachwycają swoim realizmem. Takie, które mimo, że dzieją się w świecie fikcyjnym, opowiadają prawdopodobne historie, a ich świat jest dobrze przemyślany i trzyma się swoich zasad tak samo naturalnie, jak nasza rzeczywistość praw fizyki. Są też utwory, które nawet najzagorzalszym fanom fantastyki wydają się kompletną bujdą i bzdurą. W 2011 roku Wojciech Zembaty zadebiutował na łamach wydawnictwa Znak książką „Koniec pieśni”, zainspirowaną legendami o królu Arturze. Jednakże nie jest to typowo arturiański utwór. Akcja powieści dzieje się w dwóch, równoległych światach: w rzeczywistości znanej nam z opowieści o tymże władcy oraz we... współczesnej Polsce! Ruch niby banalny, powtarzalny, ale przecież wymagający ogromnej kompetencji pisarskiej, jeśli powieść ma być wiarygodna. A więc: czy „Koniec pieśni” to powieść w pewien sposób prawdziwa, realistyczna w swej fantastyczności? A może to kompletne łgarstwo?