Posty

Wyświetlam posty z etykietą metro 2033

„Metro 2034”. Opowieść o obawach współczesnego człowieka.

Obraz
„Metro 2033” to wstrząsająca, lecz fenomenalna antyutopia rozgrywająca się w podziemiach Moskwy zmiecionej z powierzchni ziemi w wyniku wojny atomowej. Jak na ten gatunek przystało, snuje pesymistyczną wizję upadku ludzkości i wyznawanych wartości oraz cofnięcia poziomu cywilizacyjnego w efekcie globalnej katastrofy. Czy aby opowiedzieć taką historię wystarczy jedna książka, tak jak w przypadku np. „Roku 1984" Georga Orwella, kreującej być może znacznie odmienną, lecz równie katastroficzną narrację? Okazuje się, że to uniwersum można znacznie poszerzyć, a nawet za jego pomocą rozważyć problem głębiej — to właśnie robi Dmitry Glukhovsky w kolejnym tomie zatytułowanym „Metro 2034”. Po tą pozycję sięgałam spodziewając się lektury w pewnym sensie ciężkiej, być może wręcz kobylastej i w dodatku dołującej, lecz naprawdę dobrej. Z podobnymi odczuciami skończyłam czytać poprzednią książkę z serii (a jej recenzję, sprzed roku, możecie znaleźć tutaj ). Jak zatem wypada ...

Ludzkość na krawędzi zagłady — Metro 2033

Obraz
Mamy rok 2033. Artem pamięta promienie słońca, świeże powietrze, tętniącą życiem Moskwę i twarz swojej matki już tylko mgliście. Wszystko to pochłonęła wojna atomowa. Znane nam życie zostało zmiecione z powierzchni Ziemi, a ci, którzy jakimś cudem przetrwali, desperacko próbują przeżyć pod ziemią. Mieszkańcy moskiewskiego metra, słynnego niegdyś na cały świat, by przetrwać muszą zachowywać pełną czujność i żywić się mięsem szczurów oraz hodowanymi przez siebie grzybami. Ich każdy, pozbawiony światła słonecznego dzień wypełnia walka o przetrwanie. Kiedy zaczyna terroryzować ich niezidentyfikowany wróg, nie potrafią stanąć przeciwko niemu razem, bo podzielili się na konkurujące ze sobą frakcje. Być może jedyną osobą, która jest w stanie ocalić społeczność metra przed ostateczną zagładą jest właśnie młody mężczyzna imieniem Artem.