Posty

Wyświetlam posty z etykietą marvel

Gdy mutanci się starzeją. „Logan: Wolverine”.

Obraz
„Logan: Wolverine” wieńczy filmową trylogię o jednym z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów Marvela. Do kina szłam z myślą, że ten film albo mnie zachwyci, albo będzie bardzo kiepski. Z  jakimi wrażeniami wyszłam z seansu? Cóż, z pewnością nie spodziewałam się odczuć, które zafundowała mi ta produkcja. Akcja najnowszego filmu o Wolverinie rozgrywa się w przyszłości, chociaż niedalekiej. Nastąpił zmierzch ery mutantów. Zostało ich na świecie bardzo niewielu, w dodatku nie rodzą się nowi. Logan starzeje się i jego zdolność do regeneracji spada. Zarabia jako szofer, co ledwo pozwala mu utrzymać siebie oraz, pod względem cielesnym, jeszcze bardziej posuniętego w latach doktora Xaviera. Pewnego dnia spotyka Meksykankę, która błaga go o pomoc w ochronie małej mutantki Laury, której grozi niebezpieczeństwo. Chociaż z niechęcią, Rosomak staje się nowym opiekunem dziewczynki.

„Doctor Strange” czyli filozofia Wschodu po marvelowsku

Obraz
„Doctor Strange” to jeden z tych filmów, po którym sporo się spodziewałam. Wystarczyło obejrzeć trailer i jako tako orientować się w historii tytułowego bohatera, aby nabrać wygórowanych oczekiwań. W dodatku w roli głównej występuje Benedict Cumberbatch. Jak więc miałabym nie pojawić się w kinie, gdy potencjalnie tak dobry film wyświetlano już na jego ekranach? Ale czy rzeczywiście warto było go obejrzeć?

„Deadpool”, czyli Marvel wersja hard

Obraz
Były żołnierz, Wade Wilson, dowiaduje się, że dopadł go złośliwy nowotwór. Przekonany, że choroba go zabije, w desperacji zgadza się na przeprowadzenie zabiegu, który ma nie tylko całkowicie go wyleczyć, ale nadać jego ciału niesamowite właściwości, takie jak nieśmiertelność i nadludzka siła. Brzmi znajomo? Wiele opowieści o superbohaterach zaczyna się mniej więcej w ten sposób. Ale „Deadpool” to nie jest typowa, marvelowska produkcja. To groteskowa, czarna komedia obiecująca prawdziwą jazdę bez trzymanki, ociekająca ironią, obsceną i brutalnością. To jedna wielka parodia kina superbohaterskiego, która łamie wszelkie zasady, a swoją szczerością powala na kolana.