Prawdziwy „Egzamin dojrzałości”
Ostatnią
częścią trylogii „Testy” jest „Egzamin dojrzałości”. W tomie kończącym trylogię
Cia musi podjąć wiele trudnych wyborów. Staje przed niebezpiecznymi zadaniami i
czeka ją niejeden dylemat moralny. Nie może ufać praktycznie nikomu. Dostaje od
prezydent ryzykowne zadanie, które budzi w niej wiele wątpliwości. Może odmówić
lub zrobić to, czego się od niej oczekuje. Niezależnie od tego, co wybierze,
wciąż musi zachowywać pozory i mieć się na baczności. A my narzekamy na to, że
nie zdamy sesji...
Trzeba przyznać, że tytuł
świetnie pasuje do kontekstu powieści. Cia Vale bowiem musi wykazać się nie
tylko wielkim refleksem, zimną krwią i odwagą, ale przede wszystkim na próbę
zostanie wystawiona jej umiejętność poprawnego ocenienia sytuacji oraz trafność
podejmowanych decyzji. A to, jak się okazuje, przestaje być oczywiste. Teraz
jednak, niezależnie od tego, co się stanie, musi dokonać jakiegoś wyboru, gdyż
wycofać się już nie może. W Zjednoczonej Wspólnocie rodzi się formacja
buntowników, jednak Cia ma wątpliwości co do słuszności ich działań, podobnie z
resztą jak co do sposobu walki z systemem pani prezydent. Jakby nie patrzeć,
przystępuje do egzaminu dojrzałości rozumianego aż nazbyt poważnie. A to
wszystko po to, aby położyć kres testom, w wyniku których ginie wielu młodych
ludzi, a studenci żyją w ciągłym strachu.
Mimo wszystko wciąż
konsekwentnie trzyma się pewnych założeń moralnych, na przykład poglądu, że
zabijanie zawsze jest złe i należy się go wystrzegać. Jednak Cia ma coraz
większe problemy z trzymaniem się tej zasady, ponieważ znów zostaje wciągnięta
w wydarzenia, które przypominają testy. Teraz jednak w rzeczywistości uczestniczy
w wojnie, chociaż jej działania skupiają się w sferze szpiegowsko-dywersyjnej,
a nie bezpośrednio na froncie. Wojna w Egzaminie
dojrzałości to jednak wciąż zjawisko dotykające w pewien sposób każdego
członka społeczeństwa, zmieniająca oblicze rzeczywistości i stawiająca ludzi
przed wyborami, zwykle i tak zaangażowaną w nią społeczność raniąc i odciskając
na niej swoje piętno. Charbonneau stawia wciąż ciekawe, trudne i ważne
pytania o to, czy w sytuacji ekstremalnej wartości w ogóle mogą zostać
przełożone na rzeczywistość, czy nie tracą przypadkiem na swojej aktualności w
środowisku całkowicie niesprzyjającym ich realizacji. Całej serii z resztą
towarzyszy założenie, że człowiek nie wie, jak zachowa się w danej sytuacji,
dopóki nie zostanie w niej postawiony. Czy w ogóle więc można oczekiwać od niego,
że będzie trzymał się danych zasad, choćby za najwyższą cenę? Albo czy na
osobę, która nie pamięta, że zrobiła coś złego, wciąż należy patrzeć jak na
złoczyńcę? Czy zabójstwo popełnione w ostateczności można usprawiedliwić? Czy
człowiek, jeśli raz popełnił złą decyzję w sytuacji zagrożenia, zawsze
będzie ją popełniał w takich okolicznościach? Jednak chyba najbardziej
nurtującym problemem po lekturze Egzaminu
dojrzałości jest to, czy w pewnych określonych sytuacjach można dopuścić zabójstwo
lub czy trzeba go dokonać.
Rozmyślając o postaci Cii Vale,
głównej bohaterki trylogii, przypomniałam sobie (szkoda, że dopiero teraz,
kiedy dwie poprzednie recenzje zostały napisane i puszczone w świat), że jedyną
rzeczą, która odrobinę denerwowała mnie w tej postaci, była jej przesadna
emocjonalność. A może raczej powinnam nazwać to panikarstwem, gdyż niepokoi ją
dosłownie wszystko. Mimo to potrafi trzymać nerwy na wodzy. Strach i inne silne
emocje nie panują nad nią, ale Cia często wykorzystuje je tak, że ratują jej
życie lub moralność — jak na ironię. Pewnie pomyślicie, że to trochę
niekonsekwentne i naciągane. Ja jednak uważam, że wrażliwość, którą
potrafimy trafnie wykorzystać w parze z logicznym myśleniem świadczy o
niczym innym, jak o wysokiej inteligencji emocjonalnej i teoretycznie coś
takiego byłoby możliwe u osoby podobnej do Cii. (Jeśli macie na ten temat
jakieś wątpliwości, polecam poczytać trochę o inteligencji emocjonalnej i jej
wyznacznikach — ci, którzy trylogię już czytali, zapewne z łatwością zauważą,
że Cia nie tylko posiada wysoki iloraz IQ, ale też IE. A to chyba najlepsze, co
się człowiekowi może przytrafić. Nie możliwe? Za dużo szczęścia na raz? Cóż,
może to rzadkie, ale z pewnością nie niemożliwe — znam co najmniej jedną taką
osobę, więc dla mnie to jak najbardziej prawdopodobne zestawienie).
Z przyjemnością przyznaję, że
Cia została zbudowana konsekwentnie od A do Z. Nie zdradzając treści,
Charbonneau nie próbuje robić z niej niepotrzebnie kolejnej męczennicy, jak
miało to miejsce w Igrzyskach Śmierci
lub w Niezgodnej. Postać rozwija się
jak należy, chociaż w gruncie rzeczy nie zachodzi w niej wiele istotnych zmian.
Ale to dlatego, że Cia o wiele lepiej potrafi przystosować się do sytuacji,
które ją spotykają oraz odkrywać pewne niepisane zasady otaczającego ją świata.
Obserwuje go i wykorzystuje te obserwacje, zamiast płynąć z prądem lub na oślep
walić głową w mur. Analizuje to, co się dzieje oraz własne możliwości i
ograniczenia i działa według tego. I to pasuje do niej jako do postaci
kreowanej na sprytną i inteligentną. A co najważniejsze — w tej części nie
wszystko już idzie zgodnie z planem, nawet mimo to. Nareszcie nawet Cia zaczyna
mieć trudności i przeżywać porażki. A bałagan robi się coraz gorszy, na wierzch
zaczynają wychodzić sprawy jeszcze głębsze i bardziej pogmatwane, jak to w
polityce nieraz bywa.
O Thomasie to już prawie nic nie
pamiętam. Liczyłam na to, że rozwinie się w Egzaminie
dojrzałości, ale to wciąż książę na białym koniu, idealny jak z bajki. Miałam
z resztą co do tego, co stanie się z tą postacią pewne teorie, ale żadna się
nie sprawdziła. W związku z tym, wątek miłosny też nie wypada lepiej. Jeśli o
to chodzi — naprawdę nuda. Pozwolę sobie zacytować słowa mojej przyjaciółki — Thomas to nie jest postać, tylko ładny
obrazek. Albo podobnie. W każdym razie, na pewno domyślacie się, o co
chodzi.
Trochę nie przekonało mnie też
zadanie powierzone Cii przez urzędującą Prezydent. Oczywiście, rozumiem tą
ideę, że każda osoba uznana w Zjednoczonej Wspólnocie za dorosłą ma prawo do
głosu, działania i tak dalej. Jednak Cia to tylko jedna z wielu studentów,
która z resztą nie afiszuje się zbytnio ze swoją osobą. A przynajmniej nie na
tyle, żeby zostać docenioną przez kogoś na stanowisku prezydenta. Trochę
dziwne, że osoba, która nie może ryzykować swoją reputacją, zwłaszcza w tak
niepewnych czasach, wyznacza szesnastoletniej dziewczynie (czy może
siedemnastoletniej, bo chyba od testów mija w powieści rok) zadanie tak
odpowiedzialne, niebezpieczne i... brudne. Nie dość z resztą, że zbyt młodej,
to jeszcze kompletnie sobie nieznanej. Naprawdę nie było tam żadnej, bardziej
odpowiedniej osoby? W każdym razie jednak nie przeszkadzało mi to zbytnio
w czasie czytania. Pani prezydent z resztą, mimo snucia własnych intryg, nie
wydaje się zbyt rozgarnięta, kiedy przychodzi do stawienia czoła kryzysowi w
państwie.
Jak oceniam całą trylogię? Cóż, szczerze
mówiąc, nie wciągnęła mnie w takim stopniu, jak zrobiły to Igrzyska Śmierci. Nie myślałam po lekturze bez przerwy o tym, co
tam się działo. Nie wiem nawet, czy powinno się to przyrównywać do książek
Suzanne Collins. Jednak mimo tego, że dla mnie Testy nie przebiły Igrzysk
Śmierci, nie żałuję, że poświęciłam im swój czas. Dla mnie to bardzo
przyzwoita seria, która skłania do przemyśleń i która mimo wszystko wymyka się
schematom, a jeśli już ich używa, to wyraźnie w jakimś celu, a nie bo tak będzie fajnie. To książki
napisane z przesłaniem, które rzeczywiście poruszają jakiś problem. To
niesprawiedliwe, że Niezgodna, której
takiej właśnie wartości przez większość kart brak, jest od nich bardziej
popularna. Testy to niepodważalny
dowód na to, że nawet wśród niepopularnych tytułów da się znaleźć czasami prawdziwą,
choć niezauważoną i niedocenioną perełkę. Jasne, może pod względem
literackim nie są zbyt dobre, ale tragedii też nie ma i da się to czytać. Poza
tym, każdy głupiec może wyrażać się pięknym językiem. Mądrość pozostanie mądrością,
nawet jeśli zostanie wyrażona w trywialnych słowach.
Isleen
Komentarze
Prześlij komentarz
Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie. :) Każdy komentarz satysfakcjonuje.
Pamiętaj jednak, że natychmiast usuwam spam i wszelkie wypowiedzi naruszające zasady netykiety.