wtorek, 18 kwietnia 2017

TOP 6 najbardziej wkurzających bohaterek



Zawsze uważałam, że wykreowanie kobiecej bohaterki to wyzwanie. Z pewnych względów wydaje mi się to dość trudne. Czytając wpisy na różnych innych blogach zauważyłam, że od damskiej postaci oczekuje się przede wszystkim jednego: aby nie irytowała.
Chyba coś w tym jest, że kobiety występujące jako bohaterki w książkach, filmach i innych mediach mają wielki talent do grania odbiorcy na nerwach. Wielu z nas wręcz spodziewa się, że z każdą nowopoznaną postacią coś będzie nie tak i cieszymy się już na sam fakt, że dana osoba nie wywołuje u nas wściekłości. Często liczymy im za zaletę chociażby to, że są nam całkiem obojętne zamiast dawać naszym nerwom popalić.
Ostatnio mam niewiele czasu na pisanie szczegółowych recenzji, dlatego, aby Was nie zaniedbać, postanowiłam przedstawić moją listę sześciu kobiecych bohaterek, które irytują mnie najbardziej. I tak planowałam ten wpis już od jakiegoś czasu a ponieważ rzadko zamieszczam tu jakieś topki, to chyba dobry moment na jedną z nich.

środa, 5 kwietnia 2017

„Ślad na lustrze”. Dowód na istnienie życia po śmierci?



Wielu ludzi wierzy, że śmierć to nie koniec i po niej następuje po prostu inny rodzaj życia. Równie wielu znajdzie się takich, którzy uważają, że świadomość przestaje istnieć wraz z zatrzymaniem funkcji życiowych ciała. Niektórzy twierdzą, że na świecie istnieją pewne formy magii, niezgodne z zasadami znanej nam fizyki lub że są po prostu takie rzeczy, których nigdy nie będziemy w stanie wytłumaczyć. A ilu ludzi wierzy w to, że duchy naszych zmarłych bliskich potrafią przenikać do naszego świata i się z nami kontaktować?

piątek, 31 marca 2017

Czarownice kontra wampiry. „Carpe jugulum”.



Wiedźmy, wampiry, potężna dawka humoru, akcji oraz ironii — tak można w dużym skrócie opisać powieść Terry'ego Pratchetta zatytułowaną chwytliwie „Carpe Jugulum”. Jedna z wielu opowieści osadzonych w słynnym uniwersum „Świata Dysku” jest pierwszą, w której wampiry stanowią temat przewodni.
Terry Pratchett to twórca, który zdążył już zająć stałe miejsce w kanonie powieści fantasy. Jak to często bywa z autorami jego pokroju, jego czytelnicy dzielą się zazwyczaj na dwa rodzaje: tych, którzy jego twórczość ubóstwiają, a także na tych, którzy jej nie cierpią. Nie ulega jednak wątpliwości, że Świat Dysku, chociaż ma już swoje lata, wciąż cieszy się wielką popularnością wśród miłośników fantastyki.
Biję się w pierś ze wstydem, gdyż chociaż o tym panu od dawna wiele słyszałam, dopiero teraz sięgnęłam po jego twórczość. Powinnam zrobić to już wcześniej głównie z powodu wkładu Pratchetta do gatunku, jakim jest fantastyka, bez względu na to, czy przypadnie mi do gustu. Właśnie trochę nadrobiłam, więc pozwólcie, że podzielę się z Wami swoimi wrażeniami z lektury. Tak właściwie, tego tekstu nie planowałam, bo w końcu Świat Dysku to już klasyka, jednak ten konkretny utwór wydaje mi się dość słabo opisany (przynajmniej w Polsce), więc pozwalam sobie napisać recenzję.

środa, 22 marca 2017

Gdy mutanci się starzeją. „Logan: Wolverine”.



„Logan: Wolverine” wieńczy filmową trylogię o jednym z najbardziej rozpoznawalnych bohaterów Marvela. Do kina szłam z myślą, że ten film albo mnie zachwyci, albo będzie bardzo kiepski. jakimi wrażeniami wyszłam z seansu? Cóż, z pewnością nie spodziewałam się odczuć, które zafundowała mi ta produkcja.
Akcja najnowszego filmu o Wolverinie rozgrywa się w przyszłości, chociaż niedalekiej. Nastąpił zmierzch ery mutantów. Zostało ich na świecie bardzo niewielu, w dodatku nie rodzą się nowi. Logan starzeje się i jego zdolność do regeneracji spada. Zarabia jako szofer, co ledwo pozwala mu utrzymać siebie oraz, pod względem cielesnym, jeszcze bardziej posuniętego w latach doktora Xaviera. Pewnego dnia spotyka Meksykankę, która błaga go o pomoc w ochronie małej mutantki Laury, której grozi niebezpieczeństwo. Chociaż z niechęcią, Rosomak staje się nowym opiekunem dziewczynki.

czwartek, 16 marca 2017

„W jednej osobie” czyli co to znaczy być „normalnym”?



„W jednej osobie” to pierwszy tytuł Johna Irvinga jaki czytałam. Sięgałam po tą książkę z dużym zaciekawieniem. Lubię czytać o gejach, a w dodatku to, że główny bohater jest pisarzem sprawiło, że z jeszcze większą ochotą otworzyłam książkę.
William „Billy” Abbott to ściśle mówiąc biseksualista. Jest już starcem gdy go poznajemy. Cała książka to jego bardzo intymna opowieść, w której opisuje swoje życie, ujmując je głównie pod kątem swojej orientacji seksualnej. Jego dorastanie i młodość przypadły na lata 60 i 70 ubiegłego wieku — czas dość trudny dla osób homo i biseksualnych. Uprzedzenia panujące w tamtym okresie w Stanach Zjednoczonych (i nie tylko) jak i niepełna wiedza na temat zjawisk takich jak homoseksualizm sprawiły, że młody Billy nie miał łatwego wkraczania w dorosłość. Musiał zmagać się zarówno ze swoją odmiennością jak i trudnościami, jakie sam napotykał ze zrozumieniem jej. Poznał uczucie wyobcowania, bywał niezrozumiany a czasem nawet krzywdzony za to, jaki jest. W jednej osobie to opowieść o tym, jak młody chłopiec poznaje siebie, uczy się rozumieć swoje potrzeby i jak radzi sobie w życiu dorosłym będąc biseksualnym.

sobota, 4 marca 2017

Popkultura też może być ambitna. „Interstellar”.



Premiera „Interstellar” miała miejsce w 2014 roku, ale ja usłyszałam o tym filmie zaledwie kilka tygodni temu. Dziwię się teraz, że tak długo o nim nie wiedziałam, gdyż jak się okazało, zyskał dużą popularność — przynajmniej w środowisku.
Postanowiliśmy z rodziną przysiąść i zapoznać się z dziełem Christophera Nolana, twórcy znanego między innymi dzięki Incepcji i Mrocznemu Rycerzowi. Jak moje wrażenia?

sobota, 18 lutego 2017

Humanistami świat stoi



Stereotypy na temat humanistów są różne. Z pewnością nie raz spotkaliście się ze stwierdzeniami, że są to darmozjady, które nie zajmują się poważnymi, użytecznymi społecznie rzeczami. Jeśli zdecydowaliście się studiować humanistyczny kierunek, bądź przyjąć typowo humanistyczny zawód, być może ktoś próbował Wam to odradzać i przekonywać, że z pewnością nie znajdziecie dobrze płatnej posady, zmarnujecie kilka lat na naukę zupełnie niepotrzebnych nikomu rzeczy i w dodatku takimi bzdurami zajmują się tylko ci, którzy nie umieją liczyć.

Za każdym razem, gdy słyszę podobne brednie, mam ochotę rzucić takiej osobie w twarz całą masą argumentów świadczących o tym, na jak wielką ciasnotę umysłową cierpi. Ponieważ rzadko spotyka mnie okazja do wypowiedzenia się na ten temat, postanowiłam przedstawić mój punkt widzenia na blogu.