TOP 6 najbardziej wkurzających bohaterek



Zawsze uważałam, że wykreowanie kobiecej bohaterki to wyzwanie. Z pewnych względów wydaje mi się to dość trudne. Czytając wpisy na różnych innych blogach zauważyłam, że od damskiej postaci oczekuje się przede wszystkim jednego: aby nie irytowała.
Chyba coś w tym jest, że kobiety występujące jako bohaterki w książkach, filmach i innych mediach mają wielki talent do grania odbiorcy na nerwach. Wielu z nas wręcz spodziewa się, że z każdą nowopoznaną postacią coś będzie nie tak i cieszymy się już na sam fakt, że dana osoba nie wywołuje u nas wściekłości. Często liczymy im za zaletę chociażby to, że są nam całkiem obojętne zamiast dawać naszym nerwom popalić.
Ostatnio mam niewiele czasu na pisanie szczegółowych recenzji, dlatego, aby Was nie zaniedbać, postanowiłam przedstawić moją listę sześciu kobiecych bohaterek, które irytują mnie najbardziej. I tak planowałam ten wpis już od jakiegoś czasu a ponieważ rzadko zamieszczam tu jakieś topki, to chyba dobry moment na jedną z nich.

Pamiętajcie, że lista jest całkowicie subiektywna. Jeśli oberwało się Waszej ulubionej postaci, przepraszam. Nie bierzcie tego do siebie. To, co mi się wydaje świetne, Wam może zupełnie nie przypaść do gustu i na odwrót; to zupełnie normalne i nie ma w tym nic złego.
Lista jest uporządkowana rosnąco, zaczynam od najmniej irytującej do tej najbardziej. A na miejscu szóstym umieściłam:
6. Katniss Everdeen — trylogia Igrzyska Śmierci
Już wiele razy rozwodziłam się nad tym, dlaczego akurat ta bohaterka mnie wkurza. Zatem w wielkim skrócie: rozczarowuje, a jej psychologia jest na tyle przekombinowana, że aż popsuta. Z nad wiek dojrzałej i zaradnej młodej kobiety, którą znamy z pierwszego tomu nagle przeistacza się w głupią emocjonalnie i zupełnie nieporadną dziewczynkę, a motywy jej zachowania są po prostu sztuczne.
Jakiś czas temu pisałam pracę zaliczeniową, do której musiałam zgłębić pojęcie utopii, dystopii oraz antyutopii. Igrzyska Śmierci zaliczają się do tej drugiej kategorii. Ponieważ dystopia jak i antyutopia zakładają występowanie antybohatera a nie bohatera, wybaczam Katniss pewne cechy, które mają czynić z niej antybohaterkę. Do tej pory patrzyłam na nią jedynie jako na bohaterkę, chociaż wcale nią nie jest i nie miała być. Zgodnie z założeniami kreowania dystopijnych antybohaterów, ona musiała przegrać. Dlatego zupełnie inaczej spoglądam teraz na jej moralny upadek (początkowo bardzo mnie on oburzył), dowodzący tego, że została po prostu zniszczona przez oba represyjne systemy, w jakich się znalazła. Musiała ponieść klęskę, ponieważ takie są właśnie założenia gatunku. Dlatego Katniss zajmuje ostatnie miejsce na mojej liście.
5. Merrill — Dragon Age
Zna ją ten, kto miał przyjemność zagrać w cykl RPG, Dragon Age. Sytuacja bardzo podobna, co powyżej, tylko że Merrill z inteligentnej i rozważnej dziewczyny w drugiej odsłonie cyklu dostała bzika na punkcie radioaktywnego lustra, które najwyraźniej wyżarło jej szare komórki do cna. O niczym innym nie da się z nią pogadać, a dla tego cholerstwa, które roznosi pomiocią zarazę i od którego trzyma się z dala każdy, kto ma choć minimum inteligencji, jest w stanie poświęcić życie tych, którzy ją kochają. Nawet, gdy pozwolimy jej się  z nim „pobawić” i w konsekwencji zniszczyć cały jej klan, dalej niczym pokemon będzie powtarzać jego nazwę.
4. Zoey Redbird — cykl Dom Nocy
Młodociana wampirzyca też nie grzeszy inteligencją. Już jako gimnazjalistka wiedziałam, że  decyzje jakie podejmuje są zwyczajnie głupie, zanim jeszcze dopadły ją jej konsekwencje. I chociaż każdy z nas popełnia błędy, to Zoey zupełnie nie potrafi się na nich uczyć. Czasami w czasie lektury ma się ochotę plasnąć sobie dłonią w czoło i powiedzieć: No ale czego się spodziewałaś, do cholery? W dodatku płynie z prądem jak zdechła ryba i zupełnie nic nie potrafi zrobić sama.
3. Leliana — francyza Dragon Age

Znowu Dragon Age, chociaż tak naprawdę w grze występuje wiele świetnie wykreowanych postaci. Niestety, twórcy z jakiegoś powodu najczęściej tworzą historie dla tych najbardziej durnowatych — takich jak Leliana właśnie. Minstrel-zakonnica czy kim ona tam właściwie jest, zdaje się mieć watę cukrową zamiast mózgu. Dosłownie. Leliana jest zwyczajnie nawiedzona. Cokolwiek powie, będzie to pseudogłęboki bełkot w stylu krakowskiego poety połączonego z sekciarzem. Rozumek ma też dość niewielki, co przejawia się głównie w tym, że zdarza jej się wciąż palnąć jakąś nieprzemyślaną opinią (szczególnie jest to widoczne, gdy gramy elfem). Jej sytuacji nie poprawia też to, że w książkach ze świata Dragon Age jak i w każdej kolejnej odsłonie gry zachowuje się zupełnie inaczej, bo twórcy przypisują tej postaci za każdym razem inną funkcję. Sprawia to tylko, że Leliana jest tworzona w sposób zupełnie niekonsekwentny.
2. Beatrice „Triss” Prior — trylogia Niezgodna

Denerwuje mnie przede wszystkim książkowa Triss, bo w filmach wydaje się bardziej zrównoważona. Ta bohaterka to jak dla mnie po prostu rozwydrzony dzieciak, płytki i zbudowany na krzywdzących stereotypach na temat młodzieży i współczesnych kobiet. Autorka bardzo przesadziła z kreowaniem jej na silną i niezależną, zapominając przy tym obdarzyć ją chociaż niewielką zdolnością do refleksji lub empatii. Triss zupełnie nie myśli, co robi. Na własne życzenie wpada w różne tarapaty, widzi tylko swoje problemy, nie potrafi słuchać innych ani przewidzieć konsekwencji swoich działań. W dodatku wydaje mi się bardzo agresywna, najczęściej zupełnie niepotrzebnie. Przypomina mi małego jorka, który próbuje ujadać na większych od siebie (wygląda to mniej więcej tak samo żałośnie).
1. Ewa — Raj utracony

Przez długi czas to Triss zajmowała pierwsze miejsce na mojej liście najbardziej nielubianych bohaterów. Przeczytałam jednak ostatnio dzieło Miltona i niestety znalazła się w nim postać, która zdecydowanie wygrywa ten ranking. Przysięgam Wam, że Ewa przebije każdą kobiecą bohaterkę, którą uważacie za najbardziej wkurzającą. Milton był skrajnym antyfeministą, więc możecie się domyślić, jakiego pokroju postacią jest Ewa: głupią, płaczliwą, słabą, upartą, pozbawioną kręgosłupa moralnego i naiwną, której jedyną zaletą jest jej wygląd. Chociaż nie chcę podważać wielkości Raju utraconego, to w czasie lektury zastanawiałam się, co mnie denerwuje bardziej: idiotka Ewa czy przedstawianie kobiet jako winnych całego zła na świecie i cierpień mężczyzny a także zestawienie z nią Adama, który jest szlachetny nawet po popełnieniu grzechu i który sięgnął po zakazany owoc tylko dlatego, że solidarnie chciał ponieść karę razem z Ewą.
Postacie, którym nie wiele brakowało
Powyżej wymienione to nie wszystkie, które mnie denerwują. Z pewnych względów nie umieściłam na liście jeszcze kilku, którym jednak niewiele do tego brakuje. Oczywiście, poza nimi znajdzie się wiele innych, ale te wydają się najbliżej uznania ich za najbardziej irytujące. Tym razem kolejność przypadkowa.
1. Cersei Lannister — saga Pieśń lodu i ognia

Moja awersja do Cersei opiera się głównie na mojej niechęci do postaci, których moralność pozostawia wiele do życzenia. Po prostu nie robią na mnie wrażenia bohaterki zołzy (one wręcz mnie drażnią). A Cersei to zołza jak mało kto. Nigdy jej nie polubię, ale przynajmniej w serialu jest to naprawdę dobrze pod kątem psychologicznym zbudowana postać, na swój sposób ciekawa i z pewnością nieprzewidywalna. O książkach nie będę się wypowiadać, bo jeszcze nie wszystkie części sagi czytałam.
2. Daenerys Targaryen — saga Pieśń lodu i ognia

Daenerys to postać, która mnie bardzo rozczarowała. Oglądałam serial przed przeczytaniem książek i przez pierwsze trzy sezony Daenerys była moją ulubioną bohaterką. Można nawet powiedzieć, że zdarzało mi się oglądać Grę o tron tylko dla niej. Miała w sobie wszystko, co uwielbiam. Zgarniała wszystkie najbardziej, że tak brzydko się wyrażę, epickie sceny (ja z tych, co się ślinią i tracą rozum z zachwytu, jak widzą świetnie nakręconą bitwę, jakiś spektakularny triumf lub coś w tym stylu). Potem Danka zjeżdżała równią pochyłą w dół. Okazało się, że chociaż jest wspaniałym dowódcą i zdobywcą, to koszmarny z niej polityk. Do głowy zaczęła jej uderzać sodówka, gdzieś uleciała jej wcześniejsza empatia, nie potrafi już sobie z niczym poradzić sama, a jej porażki nie są nawet spektakularne, tylko żałosne. Wydaje mi się, że w ostatnim sezonie czegoś się jednak nauczyła i zapowiada się powrót starej dobrej Danuty, dlatego nie skreślam jej od razu. Z ostateczną oceną tej postaci poczekam na zakończenie sagi. Mam do niej ogromny sentyment i ciągle czekam na sceny z jej udziałem z nadzieją, że zmądrzeje.
W książkach, które czytałam po zapoznaniu się z serialem, nie robiła już na mnie takiego wrażenia. Wszak wyjściowo na czternaście lat i w powieściach z cyklu jest to bardzo widoczne.
Coraz więcej osób nie lubi Daenerys, jednak uważam, że wcale nie jest źle skonstruowana. Niestety, ale jej budowa i psychologia wydaje mi się bardzo prawdopodobna. Chociaż Danka ma świetny zmysł, jeśli chodzi o dowodzenie armią i podbijanie krain, nikt jej nigdy nie uczył prowadzenia polityki lub dyplomacji. Ona to wszystko robi sama, bez jakiegokolwiek przygotowania i doświadczenia, dlatego właśnie tak to wygląda. Może jedynie powtarzać pewne zachowania Viserysa, które, jak wiemy, do najmądrzejszych nie należały. Dlatego patrzę na jej poczynania dość łaskawie. Naprawdę mam nadzieję, że w końcu zmądrzeje.
3. Skyler White — Breaking Bad

Do tej pory obejrzałam tylko jeden sezon Breaking Bad i głównie z tego powodu nie umieszczam na liście straszliwie denerwującej Skyler. Żona głównego bohatera należy do tych kobiet, które wszystko wiedzą najlepiej, próbujących wszystko kontrolować, przytłaczających sobą innych. Jej nadopiekuńczość w stosunku do Waltera, która często naszego bohatera tłamsi i ogranicza potrafi działać na nerwy. Jednak prawda jest taka, że naprawdę znam osoby, które zachowują się identycznie. I chociaż Skyler ma bardzo męczącą osobowość, nie można powiedzieć, że to kiepska postać. Moim zdaniem jest ona bardzo prawdziwa i wszystko co robi — nawet te najbardziej wkurzające rzeczy — robi z miłości i troski do Waltera. Poza tym, ta z nas, której nie odbiłoby chociaż trochę w obliczu śmiertelnej choroby starzejącego się męża, w dodatku mając jedno niepełnosprawne dziecko i drugie w drodze, niech pierwsza rzuci kamień. Nie wspominając już o tym, że Skyler jest bardzo istotna dla konstrukcji Waltera.

A Wy? Które damskie bohaterki najbardziej Was denerwują? Zgadzacie się z moją listą, czy może macie zupełnie inne zdanie?
Isleen

Komentarze

  1. Uwaga uwaga: żadna z tych bohaterek mnie nie denerwowała xDDD
    Deanerys bardzo lubię, lecz skończyłam dopiero pierwszy tom Pieśni lodu i ognia, więc zobaczymy co będzie dalej :)
    Od jakiegoś czasu zaczęłam odróżniać bohaterów irytujących, od tych dobrze skonstruowanych, lecz kreowanych na takie postaci z wadami.
    Naprawdę irytującą i beznadziejnie rozpisaną bohaterką była Tella z Kamienia i soli (w Ogniu i wodzie była jeszcze fajna) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam "Kamienia i soli", ale już od jakiegoś czasu bardzo bym chciała :) Swoją drogą, ładne imię — Tella.

      Usuń
  2. Z tych, które wymieniłas znam tylko Katniss. Teraz wiem, dlaczego tak się potoczyły jej losy, musiała przegrać. W sumie inaczej teraz na nią patrzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie uważam, że w jej przypadku konwencja to jedno, a jej własne podejście drugie. Jej sytuacja wcale nie była beznadziejna, nie potrafiła po prostu wykorzystać pewnych atutów i okazji, co potrafiło być wkurzające. :)

      Usuń
  3. Triss, jakoś bardzo irytująca mocno nie była XD przynajmniej według mnie XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia gustu ;) Ja z nią nie mogłam wytrzymać, zwłaszcza w II i III części.

      Usuń
  4. Katniss znam tylko z filmów, więc się nie odzywam. Natomiast co do Cersei i Danny mogę się zgodzić - obie są irytujące, choć z innych powodów. Cersei jest po prostu głupia, a to strasznie mnie drażni w ludziach, nie tylko kobietach ;) Danny natomiast najzwyczajniej w świecie niekorzystnie się zmienia. Mam nadzieję, że w końcu oszaleje, jak reszta jej rodzinki ;)
    Hehe ale ładnie określiłaś Miltona - "skrajny antyfeminista". No wiesz, on po prostu był mizoginem. To dość popularne, nawet dzisiaj ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mizogin brzmi lepiej ale miałam pewne wątpliwości co do określenia tak kogoś, kto żył tak dawno temu ;) Widocznie niepotrzebne.

      Usuń
  5. irytująca główna bohaterka to najgorsze, co może przytrafić się książce :D Zoey Redbird w pierwszym tomie była w porządku, moja nastoletnia wersja nie miała do niej nic, ale cała seria im dalej, tym była gorsza :D ojej, Cersei tak bardzo nie lubię, że aż brakuje mi słów, żeby to wyrazić :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że w którejś części Zoey było bardzo mało i od razu jakoś lepiej mi się czytało :D

      Usuń
  6. Z wymienionych w pierwszej szóstce znam tylko Katniss i również bardzo mnie irytowała. Nigdy nie zgłębiałam istoty i konwencji dystopii i antyutopii, więc nie wiem jak powinien wyglądać w nich bohater czy antybohater, w każdym razie co do niej miałam odwrotne niż Ty odczucia - w pierwszej części wydawała mi się z jednej strony odpowiedzialną młodą kobietą, a z drugiej głupiutką dziewuchą, która nie wie czego chce i sobie balansuje między dwoma facetami. Im dalej, tym bardziej wydawała mi się ogarnięta i, fakt, reżimy, igrzyska i polityczne rozgrywki ją złamały, ale pod koniec wydawała mi się bardziej świadoma i zdolna do jakiejś logiki (nawet bardzo pokrętnej i rozpaczliwej) w działaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością była bardziej świadoma na końcu, ale to jak przeszła całą tą drogę niezbyt mnie przekonało. Denerwował mnie ten jej trójkąt, który wydawał mi się najbardziej widoczny w następnych częściach, bo w pierwszej ani jednym ani drugim zdawała się nie być zafascynowana. Nie mam też bladego pojęcia, jak to się stało, że z kompletnie obojętnego stosunku do Peety nagle zakochała się w nim na tyle, żeby poświęcić dla niego wszystko ;)

      Usuń
    2. Trójkąt miłosny w literaturze, a zwłaszcza w "Igrzyskach", to coś, co działa mi strasznie na uzębienie :D

      Usuń
  7. O tak, damskie postacie potrafią wkurzać jak mało kto. Nie wiem czemu tak jest, ale o wiele trudniej jest polubić kobiety. A pojawia się ich coraz więcej w nowych książkach czy filmach, i to w głównej roli...

    Na tę chwilę nie przypominam sobie wiele wkurzających bohaterek...
    1. Około rok temu moja znajoma zmusiła mnie do przeczytania Dotyku Julii Tehereh Mafi. Tytułowa Julia to skupiona na sobie i swoich problemach nastolatka niepotrafiąca się skupić, nieporadna do bólu do końcówki trzeciej części. Aczkolwiek o wiele bardziej od niej wkurzał mnie Adam, który nie potrafił zrozumieć, że nie znaczy nie i że ludzie odchodzą. Książka (i trylogia) jako całość jest wartościowa pod względem kunsztu autorki, ale ja jako dziwny człowiek bardziej od fragmentów tekstu zapamiętałam radę o oddychaniu podczas biegu. (Ale załóżmy, że to dlatego, że czytałam to dość dawno...)
    2. Jakoś na początku tego roku szkolnego przeczytałam The Scorpion Rules Erin Bow (Zasady Skorpiona? Skorpionie Zasady? Nie jestem pewna, czy przetłumaczono to na polski), ale na wspomnienie głównej bohaterki zaciskam zęby. Greta Gustafsen Stuart jest pewną siebie księżną, koronowaną księżniczką i zakładniczką przetrzymywaną dla utrzymania "pokoju". Warto dodać, że jest ślepa na okrutność jej świata i problemy innych, sztywna, no i w trójkącie miłosnym. A żeby nie wybierać pomiędzy najlepszą przyjaciółką a chłopakiem, który pojawił się znikąd, zamienia się w robota.
    Obie z nich są bohaterkami z science-fiction, i ten gatunek ma to do siebie, że niezbyt przypada mi do gustu...
    Teraz nie przypominam sobie więcej wkurzających bohaterek, ale pewnie jak opublikuję komentarz, to zaczną mi wyskakiwać jedna po drugiej.
    Obyś spotkała jak najwięcej dobrych postaci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam jeszcze tych książek, ale może kiedyś się na nie natknę. :)

      Czytasz po angielsku? Podziwiam. Ja bym chyba nie miała cierpliwości ;) Miałam swój epizod z tłumaczeniem angielskich opowiadań na polski i okropnie mnie to męczyło, bo bardziej złożone zdania muszę przetłumaczyć sobie w głowie, żeby zrozumieć sens.

      Może po prostu więcej oczekujemy od kobiecych bohaterek? Przynajmniej w moim przypadku jest tak, że bardzo trudno im mi zaimponować.

      Usuń
  8. Moja nauczycielka angielskiego tego wymagała, więc zaczęłam... Ale jednak lepiej mi się czyta po polsku ;) Czasem ciężko jest zrozumieć o co chodzi, bo jedno słowo może znaczyć mnóstwo rzeczy...

    Hm, możesz mieć rację co do standardów...

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy post i jak dla mnie większość bohaterek jest nieznana. Jestem bardzo ciekawa jaka jest Ewa z "Raju utraconego" skoro umieściłaś ją aż na pierwszym miejscu. Zaciekawiłaś mnie i chętnie przeczytam. Chętnie przeczytałabym Twoją prace, dla której musiałaś zgłębić pojęcia utopii, dystiopii i antyutopii. I trochę Cię rozumiem - ja sama zauważyłam że Katniss się zmieniła, w trzeciej części (w tej pierwszej połowie) była niezwykle irytująca, ale po tym co przeszła mogła się załamać, więc jej to wybaczam. Ja też mam kilka bohaterek które niesamowicie mnie irytują, ale nasze listy wcale się nie pokrywają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, nie sądziłam, że uda mi się akurat tą wypowiedzią o Ewie kogoś zachęcić do przeczytania "Raju utraconego" :D

      Usuń
  10. Znam wszystkie oprócz "Raju utraconego" i doskonały dobór. Dla mnie(być może dlatego, że nie poznałam Ewy :D) Triss to zdecydowany numer jeden, to jak na razie jedyna główna bohaterka przez którą odłożyłam książkę w ogóle. :P Chociaż dorzuciłabym jeszcze na tę listę Mare z "Czerwonej królowej". Jednak jeśli chodzi o Cersei to uważam tę bohaterkę za doskonale skonstruowaną, trochę jak Joffrey - miała odrażać, budzić skrajnie złe emocje i według mnie Martin osiągnął w tym doskonałość roku. Zobaczymy co nam zaserwuje w Wichrach, ale jak dla mnie Cersei dodaje książkom pikanterii, bólu, cierpienia i realizmu. :) No kocham Grę o tron, co ja poradzę! xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz, w moim przypadku było podobnie, też musiałam sobie zrobić długą przerwę w czytaniu cyklu "Niezgodna", właśnie przez Triss. :P

      O tak, chociaż Cersei oburza i w ogóle, nie wyobrażam sobie jednak całej sagi bez niej :)

      Usuń
    2. W przypadku "Niezgodnej" moja przerwa będzie nieprzerwana. Mam dość, bo nie dość, że Triss mnie wykończyła, to fabuły też wysoko nie cenię (najbardziej z powodu zbyt dużej przewidywalności). Może z nudów obejrzę filmy, ale słyszałam, że szału nie ma jeśli chodzi o zgodność z książkami...

      Usuń
    3. No niestety, z kiepskiej fabularnie serii dobrego filmu nie będzie :(

      Usuń
  11. Ah to Breaking Bad, ja obejrzałam zaledwie trzy odcinki a już nie polubiłam tej bohaterki. Co do Daenyrys to też nie przepadam. Katniss z Igrzysk o Boże, jak film uwielbiam tak jej nie cierpię. A Dom Nocy pamiętam, że czytałam, ale nie zbyt kojarzę jak polubiłam główną bohaterkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie Katniss z filmu nie jest taka zła. W filmie wygląda na kogoś, kto wie, czego chce, jest dość silny i pewny siebie. To książkowa Katniss najbardziej mnie drażni ;)

      Usuń
  12. Jak trafiam nieraz w książkach na takie denerwujące postaci, to obiecuję sobie, że w końcu stworzę taką listę, a teraz zastanawiam się, kto stanąłby na jej czele. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie zapoznałabym się z Twoją taką listą :)

      Usuń
  13. Mnie wkurza wiele bohaterek i to właśnie tych głównych. Lubię czytać o kobietach, które wiedzą czego chcą, a niestety sporo jest tych irytująch,które ciągle narzekają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. I postępują zupełnie bez jakiegokolwiek pomyślunku.

      Usuń
  14. Że Dany jest idiotką widać już w pierwszym sezonie, gdy uznaje, że ONA BĘDZIE PO SWOJEMU I IDŹ CZAROWNICO LECZYĆ WODZA I ZOSTAWCIE TĄ BIEDNA KOBIETĘ CO MNIE WASZA KULTURA. A potem to się tylko potęguje :D Pomijam, że serial od 5 sezonu wzwyż się stoczył kompletnie. Cersei to ciekawa postać, tak po prostu, i jej moralność mam trochę gdzieś ;P
    A że bohaterki młodzieżówek są głupie... no norma XD Ja "Dom Nocy" poznałam pod koniec podstawówki i początkowo serię uwielbiałam, ale gdzieś ok. 2 gimnazjum przeszły mi takie klimaty i zaczęłam zauważać głupotę postaci i wydarzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to jest największy problem Danki, że nie konfrontuje wyznawanych wartości z tymi, jakie obowiązują w miejscach, w jakich się znajduje :) Narzuca bezmyślnie te własne, jak światłe by nie były i to ją pogrąża.

      Usuń
  15. Ja tam lubię Katniss, nie irytowała mnie ani nic ;) Pozostałych bohaterek nie znam, więc ciężko mi się niestety odnieść do tematu.
    PS. dołączyłam do grona obserwatorów! :)
    PS2. zapraszam też do mnie: aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za obserwację! :D Jak tylko znajdę trochę czasu z wielką chęcią zajrzę również do Ciebie. :)

      Usuń
  16. Ciekawy post ;) ja do tej listy dodala bym te panienkę ze "Zmierzchu" , Bella czy jak jej tam było- to dopiero koszmarek na dwóch nogach był . Za to uwielbiam zarówno Cersei jak i Daenerys ;) ciekawy blog. Obserwuje i będę wpadać od czasu do czasu. Zapraszam rownież do mnie
    Pozdrawiam

    Czytankanadobranoc.blogspot.ie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Jak tylko znajdę czas, zajrzę również do Ciebie. Szczerze mówiąc, korciło mnie, aby umieścić na liście Bellę, ale niestety (albo stety) książek nie czytałam. ;)

      Usuń
  17. Bardzo ciekawe zestawienie! Na moim pierwszym miejscu plasuje się Katniss, ale i umieściłabym gdzieś jeszcze serialową Daenerys. c:
    Pozdrawia

    ksiazkinastol.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie. :) Każdy komentarz satysfakcjonuje.

Pamiętaj jednak, że natychmiast usuwam spam i wszelkie wypowiedzi naruszające zasady netykiety.

Popularne posty z tego bloga

Klasyki, które warto przeczytać #1

Gdy przychodzi ten moment, w którym chcesz napisać własną powieść... „Kurs pisania powieści dla bystrzaków”

Frazes goni frazes. „Potęga pewności siebie”.

„Marsjanin”, czyli kosmiczny Robinson Crusoe.