Bo każda kobieta ma w sobie odrobinę magii. „Bogini Oceanu” P. C. Cast
Christine
Canady, znana wszystkim jako CC, to kobieta niewątpliwie silna i zaradna.
Mieszka sama, z dala od rodziny, nie ma też partnera. Jest sierżantem w
amerykańskich siłach powietrznych. Zaczyna odczuwać znudzenie swoim własnym
życiem. Pragnie wprowadzić do niego odrobinę magii. I tak, w dniu swoich
dwudziestych piątych urodzin, upojona alkoholem i marzeniami, wypowiada
magiczną formułę, która ma spełnić jej życzenie. Nie spodziewa się jednak, że
dzięki temu jej życie całkowicie wywróci się do góry nogami.

Bogini Oceanu P.C. Cast to niewątpliwie klasyczny romans fantasy.
Autorka wyraża w swojej twórczości jednak przede wszystkim wartości
feministyczne. Często też sięga po motywy mitologiczne.
Chociaż Cast nie należy do moich
ulubionych pisarek, (ba, uważam ją za twórczynię bardzo przeciętną) nie można
odmówić jej charyzmy z jaką tworzy oraz tego, że w swoje książki wkłada całe
serce. Nie inaczej jest w przypadku Bogini
Oceanu, otwierającej cykl Wezwanie
Bogini. Ogromne zaangażowanie i pasję po prostu się czuje w jej stylu
pisania, w którym przemyca wiele magii, uczuć i zmysłowości. P.C. Cast ma
styl niepowtarzalny, charakterystyczny jedynie dla niej i bardzo przyjemny. Oczywiście,
nie ulega wątpliwości, że cykl Dom Nocy
napisała bardzo prostackim językiem, jednak Bogini
Oceanu to zupełnie inna sprawa. Styl tej powieści (bo pozostałych części Wezwania Bogini nie czytałam) bije na
głowę ten z serii o nastoletniej wampirzycy. Ale z drugiej strony, Bogini Oceanu zaadresowana została do
dojrzalszych czytelniczek. Sposób pisania sam w sobie nie jest trudny, ale
bardzo estetyczny i silnie pobudzający wyobraźnię. Za to z pewnością trzeba
docenić tą książkę.
Co do fabuły, wypada już trochę
gorzej. Akcja, jak na powieść fantasy, ciągnie się bardzo powoli. A zwłaszcza
na początku. Jest wartka tylko w dwóch momentach utworu: w czasie katastrofy
samolotu, którym leci CC oraz pod koniec, w momencie kulminacyjnym. Poza tym
nie dzieje się nic bardziej ekscytującego. Oczywiście, zdarzają się momenty
całkiem interesujące i tajemnicze, ale przez większość czasu przedstawia się
nam najbardziej prozaiczne sytuacje. Cast często zanudza, ale nie „na śmierć”.
To znaczy, da się to czytać, bo zawsze coś jednak przykuwa uwagę, jednak
przynajmniej ja oczekuję od książki fantasy czegoś więcej. Kiedy już jednak
nabiera tempa, naprawdę potrafi trzymać w napięciu. Tak naprawdę jednak Bogini Oceanu da się opowiedzieć w kilku
zdaniach. Książka naprawdę nie potrzebuje takiej objętości, w jakiej ją wydano.
Główna bohaterka nie jest
najgorsza. CC to zaradna i sympatyczna, młoda kobieta. Trudno poczuć do niej
niechęć. Potrafi walczyć o swoje i nie chowa się przed niebezpieczeństwem. To
typowa kreacja dla postaci mającej przedstawić wyemancypowaną, współczesną
kobietę w jak najlepszym świetle. Jest jednak tak naprawdę mało skomplikowana
pod względem budowy. Wydaje się nie mieć słabych punktów ani wad. To postać
jednoznacznie pozytywna, która nie podejmuje nigdy złych decyzji. Nie pasuje mi
w niej też to, że kiedy zmienia się w syrenę, stopniowo z pani sierżant
przekształca się psychologicznie w delikatną księżniczkę, czy też tak się ją
przedstawia.
Już po samych postaciach można
zauważyć wyraźną koncepcję walki dobra ze złem. Podobnie jak w przypadku CC,
nie spotkamy postaci szarych, trudnych w klasyfikacji. Bohaterowie są niestety
naprawdę spłyceni. Jeśli ktoś jest zły, to jest po prostu zły. Najbardziej boli
to w przypadku kreacji Dylana, kochanka CC. To typowy bohater-tło. Nieziemsko
przystojny, silny, dobry i szlachetny, na zabój zakochany i oddany. Tak samo
jak CC bez skazy, przez co po prostu przewidywalny. Po części przez taką
konstrukcję bohaterów w powieści trochę wieje nudą. A szkoda. Gdyby tylko
któryś z nich stanowił zagadkę, czytałoby się z o wiele większym
zainteresowaniem.
Wątek miłosny jest naprawdę
banalny, rodem z filmów o księżniczkach Disneya. CC i Dylan zakochują się w
sobie od razu i chociaż ledwo się znają, wydają się wiedzieć o sobie wszystko,
ufają sobie bezgranicznie i nie mogą bez siebie żyć. To kolejny niesamowicie
nudny i przewidywalny aspekt tej książki. Chociaż trzeba przyznać, że autorka
opisuje go niezwykle zmysłowo.
P.C. Cast poświęca dużą część
powieści na wątek dowartościowania kobiet. Bogini
Oceanu to bardzo feministyczna
książka. Właściwie jakieś siedemdziesiąt procent fabuły wypełnia przekonywanie
o niezwykłości kobiet, ich sile i o tym, jak bardzo były kiedyś uciemiężone.
Zapewne ukazywanie nieciekawej codzienności miało przemówić do czytelniczek,
które po odłożeniu skończonej książki wrócą do swojego zwyczajnego świata, jednak
uczyniło to powieść zwyczajnie nudną. Z drugiej strony, czytelniczka może
poczuć się bardzo dowartościowana po tej lekturze jako przedstawicielka płci
żeńskiej. Cast nie pisze o emancypacji w sposób zbyt agresywny, a raczej
motywujący i pozwalający docenić samą siebie. To bardzo ciepłe i podnoszące na
duchu. Autorka nie postuluje konkretnych wzorców zachowań, a raczej znajduje w
każdej kobiecie i jej codzienności coś niezwykłego. Podkreśla niejednokrotnie,
że każda, czy stara czy młoda, ma w sobie chociaż odrobinę magii. Nie próbuje
porównywać ich z mężczyznami, czy ich do nich upodabniać, lecz docenia i emancypuje
każdy aspekt kobiecości — cielesność, macierzyństwo, charakter itd.
Jej podejście do religii
chrześcijańskiej podoba mi się tutaj dużo bardziej niż w serii Dom Nocy, gdzie wydawała wiele sądów
kierując się jedynie stereotypami i zwykłą ignorancją, wykazując się przy tym
jedynie powierzchowną znajomością pewnych jej aspektów. Tutaj wciąż potępia
fanatyzm religijny, przejawiający się w umniejszaniu roli kobiet, jednak w tym
przypadku skupia się również na tych elementach chrześcijaństwa, które
emancypują kobietę i powołuje się na współczesne postrzeganie Pisma Świętego. To
o wiele dojrzalsze niż w jej wcześniejszej twórczości, gdzie posługiwała się
obiegowymi opiniami, niepopartymi większą widzą w tym temacie.
P.C. Cast ma dryg do tworzenia
ciekawych światów, a raczej ciekawych społeczności, jednak świat przedstawiony
w Bogini Oceanu nie jest bardzo
rozbudowany ani oryginalny. Oczywiście, nie wymagam tego od każdego utworu
fantastycznego, ponieważ nie każdy czegoś takiego potrzebuje i nie każdy
się na tym skupia. Ten jednak wyraźnie nawiązuje do mitów greckich, obowiązują
w nim te same zasady. W moim odczuciu jednak ten motyw nieco się już „wytarł”,
zestarzał. Funkcjonuje na bardzo prostych, wszystkim znanych regułach, co w tym
przypadku nie pomaga. Mamy już płytkie postacie, płytki wątek miłosny, więc
przydałby się chociaż interesujący świat, zachwycający czymś więcej niż
świecącymi rybkami w magicznym jeziorku.
Pomysł na książkę jest z
pewnością ciekawy i niebanalny, chociaż pewnie trudno to wywnioskować z mojego
lakonicznego opisu. Niestety, gorzej z wykonaniem. P.C. Cast pisze
charyzmatycznie i przebojowo, czym zasłania wiele braków. Obraz miłości
przedstawia dość „utopijnie”, prostolinijnie, związek CC z Dylanem jest wręcz
bajkowy, jak już wcześniej wspomniałam. Mimo to autorka opisuje go dość
porywająco. Z jednej strony tworzy trochę zbyt proste, naiwne uniwersum, ale z
drugiej potrafi je sprzedać dzięki swojemu charyzmatycznemu, przyciągającemu
uwagę stylowi.
Bogini Oceanu to książka stworzona przez kobietę i dla kobiet. Mężczyzn
zapewne nie ma co przekonywać do tego tytułu. Jeśli chodzi o panie, spodoba się
chyba tylko miłośniczkom lekkich romansideł, gdyż ten utwór to w zasadzie nic
innego. Ja szczerze mówiąc nie przepadam za tego typu literaturą, nawet ubraną
w ramy fantasy, jeśli nie jest naprawdę dobra. W dodatku, w gruncie rzeczy,
mimo dojrzałego stylu, ta książka raczej nie wciąga. W rzeczywistości to
przeciętna powieść, którą pamięta się tylko przez chwilę po przeczytaniu,
chociaż trzeba przyznać, że ma swoje momenty. Mogę to właściwie nazwać bajką na
dobranoc dla dużych dziewczynek. Bo z pewnością odpowiada pewnym
najskrytszym marzeniom wielu kobiet, nawet, jeśli nie pokrywają się w dużym
stopniu z rzeczywistością. Jednak, drogie Kobiety, jeśli potrzebujecie
podnieść swoją samoocenę — walcie do P.C. Cast jak w dym!
Isleen
Komentarze
Prześlij komentarz
Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie. :) Każdy komentarz satysfakcjonuje.
Pamiętaj jednak, że natychmiast usuwam spam i wszelkie wypowiedzi naruszające zasady netykiety.